Przeskocz menu
Menu

City break Malta

Malta we wrześniu: kąpiele, autobusy i noclegi

Pięć dni na Malcie na początku września, bez wypożyczonego auta. Woda w morzu cieplejsza niż powietrze w Katowicach, autobusy, które jeżdżą wszędzie, choć nie zawsze punktualnie, prom na Gozo i niebieska laguna z darmową rezerwacją na godzinę.

Pisze Ola · 5 min czytania

Pisałam przed wyjazdem, że wrzesień to nasz ulubiony miesiąc na wyjazdy. Malta to potwierdziła, choć z jedną poprawką: na początku września jest tam jeszcze pełne lato, z trzydziestoma stopniami w cieniu i tłumami przy najbardziej znanych zatokach. Wróciliśmy w poniedziałek, opaleni i przekonani, że na ten kraj pięć dni to za mało.

Lot i dojazd z lotniska

Polecieliśmy z Balic, w czwartek po południu, z samym małym bagażem. Lot trwa niecałe trzy godziny.

Lotnisko na Malcie jest niedaleko Valletty. Do stolicy i do najpopularniejszych miejscowości jeżdżą autobusy komunikacji publicznej, przystanek jest zaraz przed terminalem. Do Valletty jedzie się około pół godziny, do Sliemy trochę dłużej. Taksówki mają oficjalną stawkę do poszczególnych miejscowości, ogłoszoną przy stanowisku w hali przylotów.

Autobusy: karta Explore

Malta nie ma kolei, ma za to gęstą sieć autobusów, które docierają praktycznie wszędzie. Kilka praktycznych rzeczy:

  • Bilet jednorazowy można kupić u kierowcy. Latem kosztuje 2,50 euro, zimą mniej. Przy kilku przejazdach dziennie szybko się to sumuje.
  • Karta Explore na siedem dni kosztuje 25 euro i daje nieograniczone przejazdy na zwykłych liniach dziennych i nocnych. Kupiliśmy ją od razu na lotnisku i zwróciła się trzeciego dnia.
  • Punktualność bywa różna. Autobusy stoją w tych samych korkach co auta, a w szczycie bywają pełne i przejeżdżają przystanek bez zatrzymania. Warto mieć zapas czasu, szczególnie w dniu wylotu.

Dlaczego nie auto? Na Malcie jeździ się lewą stroną, drogi są wąskie i zakorkowane, a parkowanie w miastach to wyzwanie. Michał, który lubi prowadzić, sam uznał, że nie ma ochoty. Na Gozo, gdzie ruch jest mniejszy, auto miałoby więcej sensu.

Gdzie spać

Wybraliśmy małe mieszkanie w Sliemie, kilka minut od promenady. Sliema to gęsto zabudowane miasto nad zatoką, naprzeciwko Valletty. Z nabrzeża co kilkanaście minut odpływa prom do stolicy, rejs trwa kilka minut, a widok na mury Valletty od strony wody jest lepszy niż z autobusu.

Alternatywy: Valletta, piękna i droższa, wieczorem spokojna. St. Julian's obok Sliemy, z imprezową Paceville, raczej dla lubiących noc. Na wybrzeżu północnym, w St. Paul's Bay, taniej, ale dalej od wszystkiego.

Do rachunku za nocleg dolicza się niewielką opłatę ekologiczną płatną za każdą noc.

Valletta

Stolica Malty to jedna z najmniejszych stolic w Europie, całe wpisane na listę UNESCO. Zbudowana na półwyspie w XVI wieku przez joannitów, po wielkim oblężeniu wyspy przez Turków. Ulice są proste, strome, schodzą do morza z obu stron, a z każdej przecznicy widać wodę.

Najważniejsze miejsce to Konkatedra św. Jana. Z zewnątrz skromna, w środku złota, marmurowa i przytłaczająca. W oratorium wisi „Ścięcie świętego Jana Chrzciciela” Caravaggia, jedyne dzieło, które artysta podpisał. Bilet jest płatny i nie najtańszy, ale to obowiązkowe miejsce.

Potem Upper Barrakka Gardens, ogród na murach z widokiem na Wielki Port i Trzy Miasta po drugiej stronie. W południe z baterii poniżej ogrodu oddawany jest salut armatni. Trafiliśmy na niego przypadkiem i podskoczyłam wyżej niż wszyscy turyści obok.

Mdina

Drugiego dnia pojechaliśmy autobusem do Mdiny, dawnej stolicy wyspy, na wzgórzu w środku Malty. To ufortyfikowane miasteczko z wąskimi, krętymi uliczkami, nazywane cichym miastem, bo ruch aut jest tam ograniczony. Rano, zanim przyjadą wycieczki, jest naprawdę cicho. Z murów widać pół wyspy, aż do morza. Obok leży Rabat z katakumbami św. Pawła, gdzie weszliśmy, żeby odpocząć od słońca w chłodnych, podziemnych korytarzach.

Gozo i Blue Lagoon

Gozo to druga co do wielkości wyspa archipelagu, spokojniejsza i bardziej wiejska. Pojechaliśmy autobusem na północny kraniec Malty, do Ċirkewwy, skąd prom płynie na Gozo około 25 minut. Ciekawostka: w drodze na Gozo za prom się nie płaci. Bilet powrotny kupuje się dopiero przy powrocie, w porcie Mġarr, dla pieszego w tym roku kosztował 4,65 euro.

Na Gozo najbardziej podobała nam się Cytadela w Victorii, na wzgórzu pośrodku wyspy, i zatoka Xlendi, gdzie kąpaliśmy się ze skał.

Między Maltą a Gozo leży mała wyspa Comino z Błękitną Laguną, zatoką z turkusową wodą, którą wszyscy znają ze zdjęć. Od 2025 roku wejście na plażę laguny wymaga darmowej rezerwacji online na jeden z trzech przedziałów czasowych w ciągu dnia. Przy wejściu sprawdzają kod QR i zakładają opaskę. Liczba osób jest ograniczona, co trochę pomaga, ale przed południem i tak było tłoczno. My wybraliśmy ostatni przedział, wieczorny, i to była najlepsza decyzja wyjazdu: ciepła woda, niskie słońce, mniej łodzi.

Kąpiele

We wrześniu woda na Malcie jest ciepła, dla nas idealna. Plaż piaszczystych jest niewiele, najbardziej znane to Golden Bay i Għajn Tuffieħa na północnym zachodzie. Większość kąpielisk to skały i zatoczki z drabinkami do wody. Warto mieć buty do wody. Na skałach na południowym wschodzie, przy St. Peter's Pool niedaleko Marsaxlokk, ludzie skaczą do wody z kilku metrów. Michał skakał. Ja robiłam zdjęcia, co było odwróceniem ról.

Drobiazgi praktyczne

  • Gniazdka są trójbolcowe, jak w Wielkiej Brytanii. Przejściówka, o której pisałam w poradniku o bagażu, tym razem była niezbędna.
  • Jedzenie: pastizzi, czyli ciastka z ciasta francuskiego z ricottą albo groszkiem, kosztują grosze i są wszędzie. Do tego ftira, maltańska kanapka, i gulasz z królika.
  • Woda z kranu jest bezpieczna, ale ma specyficzny smak, bo pochodzi w dużej części z odsalania. Kupowaliśmy butelkowaną.

Ile to kosztowało

Cztery noce, dwie osoby, orientacyjnie:

  • Loty z Krakowa: około 800 zł za dwoje, kupione w czerwcu.
  • Parking przy lotnisku w Krakowie: około 150 zł.
  • Mieszkanie w Sliemie z opłatą ekologiczną: około 1700 zł.
  • Autobusy i promy: karty Explore, prom na Gozo, promy do Valletty, łódka na Comino. Około 400 zł.
  • Wstępy: konkatedra, katakumby, cytadela. Około 250 zł.
  • Jedzenie: około 1100 zł.

Razem około 4400 zł, najwięcej ze wszystkich opisanych wyjazdów. Malta nie jest tania, szczególnie noclegi. Ale ciepła woda we wrześniu i wieczór w Błękitnej Lagunie są warte każdego euro.

Ola pisze większość wpisów i liczy budżet

Ola ma 31 lat i pracuje w kadrach i płacach w Katowicach. Pisze większość wpisów i prowadzi budżet każdego wyjazdu w arkuszu: plan w jednej kolumnie, wydane w drugiej. Najchętniej chodzi po halach targowych, piekarniach i zwykłych dzielnicach, gdzie nie ma nic do zwiedzania.

Więcej o nas