Przeskocz menu
Menu

City break Włochy

Neapol na trzy dni: jedzenie, metro i Wezuwiusz

Neapol jest głośny, chaotyczny, brudnawy i najsmaczniejszy ze wszystkich miast, w których byliśmy. W połowie czerwca spędziliśmy tam trzy dni: pizza za kilka euro, stacje metra jak galerie sztuki i wejście na krater Wezuwiusza z biletem na konkretną godzinę.

Pisze Ola · 5 min czytania

O Neapolu słyszałam dwie wersje. Pierwsza: niebezpieczne, brudne miasto, w którym trzeba pilnować torebki. Druga: najlepsze miasto we Włoszech, prawdziwe, bez udawania. Po trzech dniach mogę powiedzieć, że obie są trochę prawdziwe, a druga bardziej.

Polecieliśmy z Pyrzowic w połowie czerwca, w czwartek po pracy, i wróciliśmy w niedzielę wieczorem. Trzy pełne dni, bez urlopu na poniedziałek, bo Michał musiał być w pracy. Z Katowic do Neapolu latają tanie linie, lot trwa około dwóch godzin.

Z lotniska do centrum

Lotnisko Capodichino leży praktycznie w mieście. Do centrum jeździ autobus Alibus, który zatrzymuje się przy dworcu centralnym Napoli Centrale na placu Garibaldiego i w porcie. Bilet kosztuje 5 euro, można go kupić w automacie w hali przylotów albo online. Jazda trwa kilkanaście minut do pół godziny, zależnie od korków, a korki w Neapolu są zawsze.

Wszystko to sprawdziłam jeszcze w domu, według zasad z naszego tekstu o transferze z lotniska. Przylatywaliśmy wieczorem i dobrze było wiedzieć, do której jeździ autobus.

Gdzie spać

Okolice dworca centralnego są tanie, ale wieczorem mało przyjemne. Nie polecam na pierwszy raz. My spaliśmy w małym pokoju w kamienicy w Centro Storico, w pobliżu Via dei Tribunali. To samo serce starego miasta, wszystko w zasięgu kilku minut, pizzerie na każdym rogu. Minus: skutery jeżdżą wąskimi uliczkami do późna, a rano zaczyna się targ.

Alternatywy to Chiaia, elegantsza dzielnica nad zatoką, droższa i spokojniejsza, albo Vomero na wzgórzu, dokąd wjeżdża się kolejką linowo-szynową i skąd jest świetny widok.

Do ceny noclegu we Włoszech dolicza się podatek turystyczny płatny na miejscu, kilka euro za osobę za noc. Warto o nim pamiętać przy porównywaniu ofert.

Dzień pierwszy: stare miasto

Centro Storico Neapolu jest wpisane na listę UNESCO i nie przypomina żadnej starówki, jaką znam. To nie jest wypolerowany skansen, tylko żywa dzielnica: pranie nad ulicami, kapliczki na rogach, dzieci grające w piłkę między skuterami.

Zaczęliśmy od Spaccanapoli, prostej ulicy przecinającej stare miasto na pół. Potem Via San Gregorio Armeno, ulica rzemieślników robiących figurki do szopek bożonarodzeniowych. Szopki sprzedaje się tu przez cały rok, obok świętych stoją figurki piłkarzy i polityków.

Po południu weszliśmy do Kaplicy Sansevero, żeby zobaczyć Chrystusa pod całunem, marmurową rzeźbę z XVIII wieku, w której całun wygląda jak prawdziwa, cienka tkanina. Bilety kupiliśmy online na konkretną godzinę, na miejscu kolejka była długa. To była najbardziej niesamowita rzecz, jaką widziałam we Włoszech.

Jedzenie, czyli właściwy powód przyjazdu

Neapol to miasto pizzy i to nie jest przesada. Pizza neapolitańska ma cienki środek i puszysty, przypalony brzeg, piecze się ją w piecu opalanym drewnem przez niecałą minutę. Margherita w zwykłej pizzerii kosztuje kilka euro, co przy włoskich cenach jest śmiesznie tanio. Przed najbardziej znanymi pizzeriami przy Via dei Tribunali stoją kolejki, ale pizzerie obok, bez kolejki, są niewiele gorsze.

Poza pizzą:

  • pizza fritta, czyli smażona pizza zawijana jak pieróg, najlepsza na ulicy,
  • sfogliatella, muszla z chrupiącego ciasta z nadzieniem z ricotty, na śniadanie,
  • cuoppo, smażone owoce morza albo warzywa w papierowym rożku,
  • kawa, mocna, słodka, pita na stojąco przy barze za około euro.

Jedliśmy w Neapolu więcej niż gdziekolwiek i wydaliśmy na to mniej niż w Porto.

Dzień drugi: Wezuwiusz

Na wulkan pojechaliśmy pociągiem Circumvesuviana, lokalną koleją, która jedzie z dworca centralnego wzdłuż zatoki. Wysiedliśmy w Ercolano, skąd na parking pod kraterem jeżdżą autobusy. Z parkingu na krawędź krateru idzie się szeroką, szutrową ścieżką pod górę, około pół godziny do czterdziestu minut.

Najważniejsze: bilet wstępu na ścieżkę na krater kupuje się wyłącznie online, na konkretny przedział czasowy. Na miejscu nie ma kasy. Bilet normalny kosztował nas około 12 euro. W sezonie terminy znikają kilka dni wcześniej, więc kupiliśmy je od razu po zarezerwowaniu lotów.

Na górze jest ogromny krater, z którego w kilku miejscach unoszą się opary, a w dole cała Zatoka Neapolitańska, miasto i wyspy. W czerwcu na górze było wietrznie i znacznie chłodniej niż w mieście. Weźcie bluzę i wodę, bo na szlaku nie ma cienia.

Po zejściu, zamiast wracać prosto do Neapolu, poszliśmy do Herkulanum w samym Ercolano. To starożytne miasto zasypane w tej samej erupcji co Pompeje, mniejsze od nich, ale lepiej zachowane, z drewnianymi stropami i mozaikami. Na Pompeje trzeba poświęcić cały dzień. Herkulanum da się zobaczyć w dwie, trzy godziny.

Dzień trzeci: metro, zamki i nabrzeże

Neapolitańskie metro ma kilka stacji zaprojektowanych przez artystów i architektów. Najbardziej znana jest stacja Toledo na linii 1, z mozaikami w odcieniach niebieskiego, które sprawiają wrażenie zanurzenia pod wodę. Kupiliśmy zwykły bilet i przejechaliśmy kilka przystanków tylko po to, żeby oglądać stacje. Michał zrobił tam więcej zdjęć niż na wulkanie.

Potem spacer przez Quartieri Spagnoli, gęstą dzielnicę wąskich uliczek na zboczu, gdzie jest słynny mural z Diego Maradoną, i dalej na nabrzeże. Wzdłuż zatoki ciągnie się promenada aż do Castel dell'Ovo, zamku na małej wyspie połączonej z lądem groblą. Zamek bywa częściowo zamknięty z powodu prac konserwatorskich, więc wnętrza warto sprawdzić przed wizytą. Nam wystarczyła grobla i mury, skąd widać Wezuwiusza po drugiej stronie wody.

Bezpieczeństwo

Nie mieliśmy żadnej nieprzyjemnej sytuacji. Stosowaliśmy zwykłe zasady: telefon nie w tylnej kieszeni, torba z przodu w tłumie, nic cennego na stoliku w ogródku. Uliczki starego miasta wieczorem są pełne ludzi i czuliśmy się tam dobrze. Mniej przyjemnie było w okolicach dworca po zmroku.

Ile to kosztowało

Trzy noce, dwie osoby, orientacyjnie:

  • Loty: około 900 zł w obie strony za dwoje, tylko z małym bagażem.
  • Parking w Pyrzowicach: około 120 zł.
  • Nocleg w Centro Storico z podatkiem turystycznym: około 1100 zł.
  • Transport: Alibus, Circumvesuviana, autobus na Wezuwiusz, metro. Około 200 zł razem.
  • Wstępy: krater Wezuwiusza, Herkulanum, Kaplica Sansevero. Około 350 zł za dwoje.
  • Jedzenie: około 800 zł. Dużo pizzy, dużo kawy, żadnej kolacji w drogiej restauracji.

Razem około 3500 zł. Trzy dni to minimum. Następnym razem dołożymy dzień na Pompeje i jeden na wyspę Procidę.

Ola pisze większość wpisów i liczy budżet

Ola ma 31 lat i pracuje w kadrach i płacach w Katowicach. Pisze większość wpisów i prowadzi budżet każdego wyjazdu w arkuszu: plan w jednej kolumnie, wydane w drugiej. Najchętniej chodzi po halach targowych, piekarniach i zwykłych dzielnicach, gdzie nie ma nic do zwiedzania.

Więcej o nas