Kołobrzeg czy Ustka? Jak wybrać nadmorskie miasteczko na tydzień
Dwa lata temu spędziliśmy tydzień w Kołobrzegu, rok temu w Ustce. Oba miasta leżą nad tym samym morzem, mają molo i latarnię, a mimo to to zupełnie inne wakacje. Porównuję je punkt po punkcie, żebyście wybrali szybciej niż my.
Pisze Ola · 5 min czytania
Kiedy mieszka się w Katowicach, morze jest daleko. Sześćset kilometrów z hakiem, niezależnie od tego, które miasteczko wybierzesz. Dlatego jeśli już jedziemy nad Bałtyk, to na tydzień, a nie na weekend. I dlatego wybór miejsca ma znaczenie: tydzień w złym miejscu to tydzień zmarnowanego urlopu.
Byliśmy w Kołobrzegu dwa lata temu w lipcu i w Ustce w zeszłym roku pod koniec czerwca. Oba wyjazdy były udane, ale z zupełnie innych powodów. Oto porównanie.
Charakter: kurort kontra miasteczko
Kołobrzeg to duże miasto i jeden z największych kurortów nad Bałtykiem. Ma dzielnicę uzdrowiskową z sanatoriami, długą promenadę, molo, port, starówkę z gotycką bazyliką i dziesiątki hoteli. W lipcu żyje od rana do nocy. Jest tu wszystko: restauracje, kawiarnie, sklepy, koncerty, atrakcje dla dzieci. Jest też tłum.
Ustka jest mniejsza i bardziej kameralna. To miasteczko portowe z kolorowymi domami rybackimi, promenadą, latarnią i kładką nad kanałem portowym, która obraca się, żeby przepuścić statki. Ma swój klimat, ale w szczycie sezonu też robi się ciasno, szczególnie przy wejściach na plażę.
Jeśli lubicie gwar i wybór, lepszy będzie Kołobrzeg. Jeśli wolicie spokojniej i skromniej, Ustka.
Plaże
Oba miasta mają szerokie, piaszczyste plaże. W Kołobrzegu plaża ciągnie się kilometrami, a im dalej od mola, tym luźniej. Wystarczy przejść kwadrans na wschód albo na zachód, żeby znaleźć spokojne miejsce.
W Ustce plaża przy samym mieście jest węższa i w lipcu zatłoczona. Za to kilka kilometrów dalej, w stronę Orzechowa albo Rowów, zaczynają się plaże otoczone lasem, gdzie w upalny dzień da się rozłożyć koc bez sąsiada za plecami. Dojeżdżaliśmy tam rowerem.
Dojazd z południa Polski
Z Ligoty do obu miast jedzie się podobnie: sześć do ośmiu godzin, zależnie od korków na A1 i trasy przez Pomorze. Ostatni odcinek to zawsze drogi krajowe, a w sobotę, w dzień zmian turnusów, potrafią być zakorkowane przez dziesiątki kilometrów.
W sezonie do Kołobrzegu jeżdżą bezpośrednie pociągi z południa Polski, więc można zostawić auto w domu. Do Ustki pociągiem jedzie się zwykle z przesiadką w Słupsku. Rozkłady letnie warto sprawdzić wcześnie, bo miejsca w wakacyjnych pociągach szybko się kończą.
My w obu przypadkach jechaliśmy Octavią. Z długiej trasy na Mazury mamy jedną lekcję: nie wracać w niedzielę po południu.
Nocleg i ceny
W Kołobrzegu wybór jest ogromny, od sanatoriów, przez hotele, po pokoje w domach prywatnych. Najdrożej jest w dzielnicy uzdrowiskowej przy morzu. Taniej w centrum i przy starówce, skąd na plażę idzie się kwadrans. Za pokój z łazienką i aneksem w domu prywatnym w centrum płaciliśmy w lipcu około 250 zł za noc.
W Ustce oferta jest skromniejsza i w sezonie szybko się wyczerpuje. Pokoje w domach prywatnych w samym miasteczku kosztują podobnie jak w Kołobrzegu, czasem trochę więcej, bo jest ich mniej. Tańsze noclegi są w okolicznych wsiach. My spaliśmy w pokoju gościnnym kilka ulic od portu, za około 230 zł za noc pod koniec czerwca, kiedy ceny jeszcze nie weszły na lipcowy poziom.
Ceny jedzenia na miejscu są w obu miastach podobne. Smażona ryba na wagę, gofry, lody. Przy promenadzie drożej, dwie ulice dalej taniej. Tak jest wszędzie nad morzem.
Co robić, kiedy nie ma pogody
To pytanie numer jeden nad Bałtykiem, bo tydzień bez deszczu to rzadkość.
W Kołobrzegu jest więcej opcji: muzea, w tym Muzeum Oręża Polskiego, spacer po starówce, bazylika mariacka, port z wycieczkami statkiem, a przy pogodzie rower. Z Kołobrzegu wzdłuż wybrzeża prowadzą trasy rowerowe w obie strony, między innymi w stronę Dźwirzyna i Grzybowa.
W Ustce można wejść na latarnię morską, zobaczyć Bunkry Blüchera, czyli poniemieckie umocnienia udostępnione do zwiedzania, przejść się portem i obejrzeć obrót kładki. W deszczowy dzień pojechaliśmy do Słupska, niecałe dwadzieścia kilometrów dalej, gdzie Muzeum Pomorza Środkowego ma największą kolekcję portretów Witkacego. To była najlepsza decyzja tamtego tygodnia.
Z Ustki blisko jest też do Słowińskiego Parku Narodowego i ruchomych wydm pod Łebą. To wyprawa na cały dzień, ale warto.
Rower
W obu miastach mieliśmy rowery i w obu się sprawdziły. W Kołobrzegu jeździliśmy głównie wzdłuż morza, po dobrze przygotowanych drogach rowerowych. Wokół Ustki jeździliśmy więcej lasem i bocznymi drogami, do Orzechowa, Rowów i na wydmy. Ta druga opcja była ciekawsza, ale wymagała więcej planowania i trochę więcej sił.
Dzień przyjazdu ma znaczenie
Większość noclegów nad morzem w sezonie wynajmuje się od soboty do soboty. To wygodne dla gospodarzy, ale oznacza, że w sobotę pół Polski jedzie nad morze, a drugie pół wraca. W Kołobrzegu staliśmy przez to w korku na wjeździe do miasta prawie godzinę.
Do Ustki pojechaliśmy w niedzielę, bo gospodyni zgodziła się na przesunięcie turnusu o jeden dzień. Droga była spokojna, a na miejscu pokój był już dawno posprzątany. Warto zapytać, zanim zarezerwuje się sobotę z automatu. Nie każdy się zgodzi, ale poza szczytem sezonu wielu gospodarzy woli gościa w niedzielę niż pusty pokój.
Nasz werdykt
Nie ma jednej odpowiedzi, ale jest kilka prostych reguł:
- Jedziecie pierwszy raz nad morze z dziećmi albo w większej grupie? Kołobrzeg. Więcej atrakcji, więcej noclegów, łatwiej o plan B.
- Chcecie odpocząć, czytać książkę i jeździć rowerem po lesie? Ustka, najlepiej z noclegiem na obrzeżach.
- Macie tylko lipiec lub sierpień? Kołobrzeg łatwiej zniesie tłum, bo jest po prostu większy.
- Możecie jechać w czerwcu albo we wrześniu? Ustka poza szczytem sezonu jest urocza.
My w tym roku nie jedziemy do żadnego z nich. Morze zostawiamy sobie na wrzesień, kiedy plaże pustoszeją, a ceny spadają, i tym razem będzie to morze cieplejsze niż Bałtyk. Ale jeśli wybierałabym teraz, na tydzień w lipcu, wybrałabym Ustkę. Michał wybrałby Kołobrzeg, bo tam jest więcej miejsc na zdjęcia o świcie i lepsze ryby. Nie kłócimy się o to. Każde z nas jest przekonane, że ma rację.