Długa trasa samochodem w letnim upale
Nasza Octavia ma jedenaście lat i klimatyzację, która w pełnym słońcu ledwo nadąża. Po kilku letnich trasach po sześćset kilometrów mam swój sposób na upał: kiedy jechać, jak ustawić klimę, co wozić w aucie i kiedy zjechać, zanim zmęczenie zrobi to za nas.
Pisze Michał · 5 min czytania
Zeszłego lata, w drodze powrotnej z Ustki, termometr w aucie pokazywał trzydzieści cztery stopnie na zewnątrz. Staliśmy w korku przed węzłem na A1, słońce waliło w szybę od strony pasażera, a klimatyzacja dmuchała powietrzem, które było chłodne tylko z nazwy. Ola trzymała na karku butelkę z wodą z lodówki turystycznej. Ja myślałem głównie o tym, że do domu zostało jeszcze pięć godzin.
Upał w aucie to nie jest tylko kwestia komfortu. W gorącym samochodzie kierowca szybciej się męczy, gorzej się koncentruje i później reaguje. Dlatego zebrałem wszystko, co robimy od tamtej pory, kiedy latem ruszamy w długą trasę.
Kiedy jechać
Najprostsza i najskuteczniejsza rada: nie jeździć w najgorętszych godzinach. Między 12:00 a 17:00 auto nagrzewa się najmocniej, a na autostradach jest największy ruch.
Nasze zasady:
- Wyjazd o świcie. Na długą trasę ruszamy o piątej, najpóźniej o szóstej rano. Pierwsze trzy, cztery godziny jedzie się w chłodzie i przy pustych drogach.
- Długa przerwa w środku dnia. Jeśli trasa jest dłuższa niż osiem godzin, robimy przerwę na obiad w cieniu, najlepiej z dala od autostrady, w jakimś miasteczku.
- Końcówka wieczorem. Po siedemnastej robi się chłodniej, słońce jest niżej i nie świeci już prosto w szybę.
Na Mazury wyjechaliśmy w środę po pracy i nocowaliśmy po drodze. Przy tej odległości to była najlepsza decyzja, bo najgorętsze godziny spędziliśmy w klimatyzowanym biurze, a resztę trasy przejechaliśmy wieczorem i następnego ranka.
Klimatyzacja: przegląd przed sezonem
Klimatyzacja traci skuteczność z roku na rok, bo w układzie ubywa czynnika chłodniczego. W starszych autach to normalne. Dlatego co wiosnę, przed pierwszą długą trasą, robimy w warsztacie:
- sprawdzenie szczelności i uzupełnienie czynnika,
- odgrzybianie układu, żeby z nawiewów nie leciał zapach piwnicy,
- wymianę filtra kabinowego, który przez rok zatyka się kurzem i pyłkami.
To kosztuje kilkaset złotych i zajmuje godzinę. Po tegorocznym serwisie w maju nasza klimatyzacja chłodzi wyraźnie lepiej niż rok temu. Nadal nie jak w nowym aucie, ale wystarczająco.
Jak używać klimatyzacji
Kilka rzeczy, które sprawdziłem w praktyce:
- Przed ruszeniem przewietrz auto. Samochód stojący w słońcu nagrzewa się w środku znacznie mocniej niż powietrze na zewnątrz. Otwieramy wszystkie drzwi na minutę albo dwie, żeby wypuścić najgorętsze powietrze, i dopiero wtedy wsiadamy.
- Na początku obieg wewnętrzny. Przez pierwsze minuty jazdy klimatyzacja chłodzi szybciej, jeśli nie musi zasysać gorącego powietrza z zewnątrz. Potem przełączam na obieg zewnętrzny, żeby w aucie nie zrobiło się duszno i żeby szyby nie parowały.
- Nie za zimno. Różnica temperatur między wnętrzem auta a zewnątrz nie powinna być zbyt duża. Przy trzydziestu stopniach na zewnątrz ustawiamy dwadzieścia dwa, dwadzieścia trzy. Wysiadanie na postoju z lodówki w upał to prosty sposób na ból głowy i przeziębienie w środku lata.
- Nawiew nie w twarz. Kierujemy go na tułów i w stronę sufitu. Zimne powietrze prosto w oczy wysusza je i męczy.
Słońce przez szybę
Najbardziej grzeje słońce wpadające przez boczne szyby. Na tylne szyby mamy zasłonki przeciwsłoneczne, takie na przyssawki. Przy przednich bocznych szybach nie kombinujemy, bo przepisy ściśle określają, ile światła muszą przepuszczać, a widoczność jest ważniejsza niż chłód.
Na postojach zawsze rozkładamy osłonę na przednią szybę. To prosta rzecz za kilkadziesiąt złotych, a po godzinie postoju w słońcu kierownica i fotele nie parzą.
Woda i jedzenie
W aucie wozimy lodówkę turystyczną podłączaną do gniazda zapalniczki. Nie mrozi, ale utrzymuje napoje w przyzwoitej temperaturze. Na każdą osobę bierzemy co najmniej dwa litry wody na dzień jazdy.
Pijemy regularnie, małymi łykami, a nie dopiero wtedy, kiedy chce się pić. Unikamy słodkich napojów gazowanych i dużej ilości kawy. Kawa na postoju tak, ale nie trzecia z rzędu.
Jedzenie w upale: lekkie. Ciężki obiad na autostradzie w trzydziestostopniowy dzień to zaproszenie do senności przez następną godzinę. Owoce, kanapki, orzechy. Obiad dopiero na miejscu albo na długim postoju w cieniu.
Przerwy i zmęczenie
W upale zatrzymujemy się częściej niż zwykle: co półtorej, dwie godziny, na co najmniej kwadrans. Wychodzimy z auta, przeciągamy się, idziemy do cienia. Zmieniamy się za kierownicą, jeśli oboje możemy prowadzić.
Sygnały, że trzeba stanąć od razu: ciężkie powieki, ziewanie, problem z utrzymaniem pasa ruchu, brak pamięci ostatnich kilku kilometrów. Upał przyspiesza każdy z nich. Nie da się tego przeczekać przy otwartym oknie i głośnej muzyce. Pomaga tylko przerwa, a najlepiej krótka drzemka.
Auto też się grzeje
Kilka rzeczy technicznych przed letnią trasą:
- Płyn chłodniczy. Sprawdzamy poziom w zbiorniczku na zimnym silniku. Jeśli wskaźnik temperatury silnika w korku zaczyna iść w górę, wyłączamy klimatyzację i włączamy ogrzewanie na maksimum, żeby odebrać ciepło z silnika. W samochodzie robi się piekło, ale silnik to przeżyje.
- Ciśnienie w oponach. Sprawdzamy rano, na zimnych oponach, i dopasowujemy do obciążenia. Pełny bagażnik i czterech pasażerów to inne ciśnienie niż jazda w pojedynkę.
- Elektronika. Telefon na przyssawce w pełnym słońcu potrafi się przegrzać i wyłączyć w najmniej odpowiednim momencie. Uchwyt montujemy przy nawiewie.
Korek w pełnym słońcu
Najgorsza sytuacja to stanie w korku w południe. Klimatyzacja w starszym aucie na postoju chłodzi słabiej niż w czasie jazdy, bo sprężarka i wentylator chłodnicy pracują przy niskich obrotach silnika. Jeśli wiem, że przed nami długi zator, na przykład przy remoncie na autostradzie, zjeżdżam wcześniej na najbliższy parking i przeczekuję najgorsze pół godziny w cieniu. Nawigacja z informacją o ruchu na żywo bardzo w tym pomaga. Kilka razy okazało się, że objazd lokalnymi drogami trwał tyle samo, ale jechaliśmy, zamiast stać.
Nigdy nie zostawiaj nikogo w aucie
Na koniec rzecz najważniejsza, choć oczywista. Auto stojące w słońcu w upalny dzień w kilkanaście minut nagrzewa się do temperatur groźnych dla życia. Nie zostawiamy w nim nikogo, ani ludzi, ani zwierząt, nawet „na chwilę”, nawet w cieniu, nawet z uchyloną szybą. Jeśli widzicie dziecko albo psa zamknięte w nagrzanym aucie, dzwońcie pod 112.
Na koniec
Upał na trasie nie zniknie, a lata robią się coraz gorętsze. Ale da się jeździć rozsądnie: wcześnie rano, z przerwami, z wodą i sprawną klimatyzacją. Od zeszłego lata nie wracamy znad morza w sobotnie popołudnie. Wracamy w niedzielę o piątej rano. Ola narzeka na budzik, ale nie na drogę.