Przeskocz menu
Menu

Polska Dolny Śląsk

Trzy jednodniowe szlaki w jesiennych Karkonoszach

Weekend w Karkonoszach w połowie września: Śnieżka przez dwa schroniska nad stawami, Śnieżne Kotły ze Szklarskiej Poręby i zamek Chojnik na deszczowy poranek. Trzy trasy na jeden dzień, bilety do parku, nocleg i koszty.

Pisze Ola · 5 min czytania

Tydzień po powrocie z Malty, jeszcze opaleni, pojechaliśmy w Karkonosze. Zapowiadałam to w tekście o wrześniu po sezonie i nie żałuję. Po tygodniu w trzydziestu stopniach szlak w polarze i wiatr na grani były dokładnie tym, czego potrzebowałam.

Wyjechaliśmy w piątek po pracy, wróciliśmy w niedzielę wieczorem. Dwa pełne dni, dwie trasy, a w niedzielę rano, kiedy padało, jedna krótka zamiast drugiej długiej. Wszystkie trzy opisuję poniżej.

Dojazd i nocleg

Z Katowic do Karpacza jedzie się około czterech godzin: autostradą A4 w stronę Wrocławia, a dalej drogą ekspresową S3 na południe i przez Jelenią Górę. W piątek wieczorem ruch był umiarkowany, w niedzielę po południu w stronę Wrocławia gęsto.

Spaliśmy w pokoju gościnnym w Karpaczu, w górnej części miasta, skąd na szlak szło się pieszo. We wrześniu, po wakacjach, ceny były wyraźnie niższe niż w lipcu, a wybór duży. Pokój z łazienką i czajnikiem kosztował około 220 zł za noc za dwie osoby.

Karpacz jest dobrą bazą na Śnieżkę i wschodnią część gór. Na zachodnią część, pod Szrenicę i Śnieżne Kotły, jedzie się autem do Szklarskiej Poręby, około czterdziestu minut.

Bilety do parku narodowego

Większość szlaków w Karkonoszach prowadzi przez Karkonoski Park Narodowy i wstęp jest płatny. Od kwietnia 2025 roku bilet jednodniowy kosztuje 11 zł, dwudniowy 20 zł. Bilety kupuje się w kasach przy wejściach na szlaki, u kontrolerów na trasie albo online na stronie parku. Kupiliśmy dwudniowe od razu w sobotę rano.

Na Śnieżkę nie ma osobnego biletu, wystarcza bilet do parku.

Trasa 1: Śnieżka przez Samotnię i Strzechę Akademicką

Czas: cały dzień, około siedmiu, ośmiu godzin z przerwami. Trudność: umiarkowana, dużo podchodzenia, na zejściu stromy odcinek.

Wyszliśmy z Karpacza przy Świątyni Wang, drewnianym kościółku przeniesionym tu w XIX wieku z Norwegii. Ze Świątyni szlak prowadzi lasem w górę do polany, a potem do schroniska Samotnia nad Małym Stawem, polodowcowym jeziorem pod stromą ścianą kotła. To jedno z najpiękniej położonych schronisk w Polsce, stare, drewniane, z widokiem na wodę. Przy kawie na tarasie siedzieliśmy dłużej, niż wypadało.

Od Samotni kawałek w górę do Strzechy Akademickiej, drugiego schroniska, a potem przez Równię pod Śnieżką, szeroką płaską przestrzeń na grzbiecie, do Domu Śląskiego. Stąd na sam szczyt prowadzą dwie drogi: kamienna ścieżka zakosami albo bardziej strome podejście prosto w górę. Wybraliśmy zakosy.

Na Śnieżce, 1603 metry, stoi charakterystyczne obserwatorium meteorologiczne w kształcie spodków i kaplica. Po drugiej stronie granicy widać czeskie Karkonosze. Wiało tak mocno, że Michał chował aparat pod kurtkę między zdjęciami.

Zejście przez Kocioł Łomniczki jest strome i kamieniste. Po deszczu bywa śliskie, a w kolanach czuć je jeszcze następnego dnia. Kijki, o których pisałam przy okazji majówki w Beskidzie Śląskim, okazały się bezcenne.

Trasa 2: Śnieżne Kotły ze Szklarskiej Poręby

Czas: około sześciu godzin. Trudność: umiarkowana, jedno dłuższe podejście na początku.

Ze Szklarskiej Poręby wyszliśmy szlakiem przez las w górę do Hali Szrenickiej, gdzie stoi schronisko, a dalej na grzbiet pod Szrenicę. Kto chce oszczędzić nogi, może wjechać na Szrenicę wyciągiem krzesełkowym, ale jesienią warto sprawdzić, czy kursuje.

Z grani prowadzi szlak przez Łabski Szczyt do Śnieżnych Kotłów, dwóch polodowcowych kotłów o pionowych ścianach, na których krawędzi stoi dawne schronisko, dziś stacja przekaźnikowa. Z krawędzi widać w dole małe jeziorka, a daleko na północy Jelenią Górę. To najbardziej spektakularny widok, jaki znam w polskich górach poza Tatrami. Tu naprawdę trzeba uważać: przy krawędzi nie ma barierek, a wiatr bywa porywisty.

Wracaliśmy tą samą drogą. Na grani nie ma cienia ani schronienia, więc przy złej pogodzie ta trasa nie ma sensu.

Trasa 3: Chojnik na deszczowy poranek

Czas: dwie, trzy godziny. Trudność: łatwa, krótkie strome podejście.

W niedzielę rano padało i na grani były chmury, więc zamiast drugiej długiej trasy pojechaliśmy do Sobieszowa, dzielnicy Jeleniej Góry, pod zamek Chojnik. Ruiny średniowiecznego zamku stoją na szczycie zalesionego wzgórza, na które prowadzą szlaki przez las. Wejście zajmuje około godziny. Z wieży zamkowej widać całą Kotlinę Jeleniogórską i grzbiet Karkonoszy, jeśli chmury pozwolą. Nam pozwoliły na kwadrans.

Wstęp do ruin zamku jest płatny osobno. To dobra trasa na gorszą pogodę, na słabszy dzień albo na dojazd do domu.

Wersja krótsza, dla mniej chodzących

Nie każdy ma ochotę na osiem godzin marszu, a z Karpacza da się Śnieżkę skrócić. Z miasta na Kopę wjeżdża kolej krzesełkowa, a z górnej stacji do Domu Śląskiego i na szczyt zostaje około godziny, półtorej spokojnego podejścia. Taką wersję zrobili kiedyś rodzice Michała i wrócili zachwyceni, choć narzekali na wiatr. Jesienią kolej kursuje zwykle krócej niż latem i przy silnym wietrze bywa wstrzymywana, więc przed wyjściem warto sprawdzić, czy działa, i mieć w zanadrzu wariant zejścia pieszo. Bilet do parku obowiązuje także przy wjeździe koleją, bo i tak wchodzi się na teren parku.

Jesień w Karkonoszach: na co uważać

  • Pogoda na grani jest zupełnie inna niż w Karpaczu. W dole było piętnaście stopni i słońce, na Śnieżce kilka stopni i silny wiatr. Czapka i rękawiczki w plecaku to nie przesada.
  • Mgła potrafi przyjść w kwadrans. Na grani szlaki są dobrze oznaczone, ale w gęstej mgle łatwo się zgubić. Trzymajcie się szlaku i miejcie mapę offline.
  • Krótszy dzień. W połowie września słońce zachodzi przed dziewiętnastą. Planujcie zejście z zapasem.
  • Schroniska działają cały rok, ale warto sprawdzić godziny kuchni.

Ile to kosztowało

Dwie noce, dwie osoby, orientacyjnie:

  • Paliwo: około 650 km, niecałe 300 zł.
  • Nocleg: dwie noce w Karpaczu, około 440 zł.
  • Bilety KPN dwudniowe: 40 zł za dwoje.
  • Zamek Chojnik i parkingi: około 80 zł.
  • Jedzenie: obiady w schroniskach, kolacje w Karpaczu. Około 400 zł.

Razem niecałe 1300 zł za weekend. Po Malcie to był budżetowy odpoczynek dla arkusza.

Ola pisze większość wpisów i liczy budżet

Ola ma 31 lat i pracuje w kadrach i płacach w Katowicach. Pisze większość wpisów i prowadzi budżet każdego wyjazdu w arkuszu: plan w jednej kolumnie, wydane w drugiej. Najchętniej chodzi po halach targowych, piekarniach i zwykłych dzielnicach, gdzie nie ma nic do zwiedzania.

Więcej o nas