Sylwester we Wrocławiu w szóstkę, czyli co rezerwujemy już we wrześniu
Pierwszy raz od lat nie witamy Nowego Roku u Eli i Jacka w mieszkaniu, tylko jedziemy całą szóstką do Wrocławia. Na początku września mamy już wybraną salę, nocleg i plan powrotu. Opisuję, co załatwiamy tak wcześnie i dlaczego.
Pisze Ola · 5 min czytania
Ostatnie cztery sylwestry wyglądały tak samo. Mieszkanie Eli i Jacka, Jacek w kuchni od rana, o północy szampan na balkonie i fajerwerki sąsiadów nad blokami. Było miło. W sierpniu, przy grillu po naszym powrocie z Alp, Natalia powiedziała jednak na głos to, co chyba wszyscy myśleli: Jacek ani razu nie bawił się na własnym sylwestrze, bo pół nocy zmywał.
Pomysł z Wrocławiem padł od razu. Około dwóch i pół godziny pociągiem z Katowic, duże miasto, w którym nikt z nas nie mieszka, i noc, w której nikt nie musi gotować. Do końca tygodnia w naszej grupie na komunikatorze było sześć „tak”.
Piszę to na początku września, bo większość znajomych zaczyna myśleć o sylwestrze w listopadzie. Przy sześciu osobach to za późno, a przy sylwestrze tym bardziej.
Dlaczego już we wrześniu
We dwoje sylwestra da się ogarnąć w dwa tygodnie. W szóstkę wszystko się mnoży: sześć miejsc przy jednym stole, mieszkanie z trzema sypialniami na noc, na którą wszyscy chcą coś wynająć, i sześć biletów na powrót w dniu, kiedy pół Polski wraca do domu.
W moim arkuszu zrobiłam osobną zakładkę i ułożyłam rzeczy według tego, co najszybciej znika. Wyszło tak:
- mieszkania dla większej grupy w centrum, najlepiej na dwie noce,
- miejsca przy wspólnym stole na imprezie z kolacją,
- wygodne godziny powrotu, czyli takie, na które nie trzeba wstawać po trzech godzinach snu.
Reszta, czyli stroje, kto co wiezie i gdzie jemy śniadanie pierwszego stycznia, spokojnie poczeka do grudnia.
Bal, klub czy domówka w wynajętym mieszkaniu
Rozważaliśmy trzy wersje. Domówka w wynajętym mieszkaniu odpadła najszybciej. To ten sam sylwester co zawsze, tylko w obcej kuchni i z regulaminem, który przy dużych mieszkaniach często wprost zakazuje imprez. Klub odpadł przez Natalię i mnie: żadna z nas nie chce stać do trzeciej w tłumie przy barze.
Zostało coś pośrodku, czyli zabawa w sali z jedzeniem, muzyką i stołem, przy którym usiądziemy całą szóstką. Kryteria spisaliśmy przy tym samym grillu:
- dojście pieszo z noclegu, bo w sylwestrową noc nie chcemy polować na taksówkę,
- jedzenie, z którego zje też Ela, bo jest wegetarianką,
- jedna cena za osobę, bez dopłat odkrywanych na miejscu,
- godzina startu wieczorem, a nie o dwudziestej drugiej, żeby zjeść kolację na miejscu, a nie w biegu w mieszkaniu.
Gdzie będziemy
Po tygodniu porównywania w arkuszu został jeden wiersz na zielono: Sylwester Wrocław 2026 (https://timeseventcenter.pl/sylwester-wroclaw/) w sali przy ulicy Kazimierza Wielkiego, niedaleko Rynku. Start o dwudziestej, 400 zł od osoby. Impreza nazywa się „Sylwester w blasku lustrzanych kul”, co Radek od razu skomentował, że wreszcie zobaczy kulę dyskotekową nie w telewizji.
Salę prowadzi Times Event Center (https://timeseventcenter.pl), które na co dzień robi bankiety firmowe, gale, wesela i studniówki. Dla nas to dobry znak. Miejsce, które obsługuje duże przyjęcia przez cały rok, raczej nie pogubi się w jedną noc, a sala przyzwyczajona do okrągłych stołów nie posadzi nas w szóstkę przy dwóch różnych blatach.
Na ich stronie wciąż wisi też zeszłoroczna oferta i to ona przekonała Elę. W menu na sylwestra 2025 był szwedzki stół z daniami oznaczonymi jako wege, gorące danie po północy i bufet słodki. Tegorocznego menu jeszcze nie znamy, więc zanim potwierdzimy miejsca, Natalia dopyta o trzy rzeczy, które zawsze sprawdzamy przy takich imprezach:
- co dokładnie jest w cenie, zwłaszcza napoje,
- czy będzie coś ciepłego bez mięsa, a nie tylko sałatki,
- do której trwa zabawa i czy jest szatnia.
Pytania warto mieć na kartce przed telefonem. Przy sześciu osobach każda niejasność to sześć razy więcej dyskusji w grupie.
Nocleg dla sześciu osób
Mieszkanie zarezerwowaliśmy na dwie noce, z trzydziestego pierwszego na drugiego. Sylwester 2026 wypada w czwartek, Nowy Rok w piątek, więc wracamy w sobotę rano i mamy jeszcze niedzielę na dojście do siebie. Ja biorę jeden dzień urlopu, reszta też.
Przy wyborze patrzyliśmy na rzeczy, które przy sylwestrze mają większe znaczenie niż zwykle:
- zasady anulowania. Do grudnia wszystko może się zdarzyć, więc wybraliśmy ofertę z bezpłatną rezygnacją do końca listopada, nawet jeśli była trochę droższa,
- godzina zameldowania, bo trzydziestego pierwszego chcemy się przebrać na miejscu, a nie w pociągu,
- regulamin. Wiele mieszkań na sylwestra wymaga kaucji albo ma zapis o zakazie imprez. Nam to nie przeszkadza, bo bawimy się gdzie indziej, ale lepiej przeczytać to przed płatnością,
- odległość od sali. Mamy kilkanaście minut spacerem. Po drugiej w nocy, w szpilkach albo bez, to robi różnicę.
Dojazd i powrót
Wahaliśmy się między pociągiem a dwoma autami. Wygrał pociąg. Kierowca w sylwestra odpada z zabawy albo rano z jazdy, a pierwszego stycznia nikt z nas nie chce siedzieć za kierownicą. Do tego parkowanie w centrum Wrocławia przez dwie doby kosztuje, a w pociągu można spać.
Bilety kupimy, jak tylko ruszy sprzedaż na ten termin, a godziny powrotu sprawdzimy w rozkładzie świątecznym, bo w Nowy Rok i dzień później pociągów bywa mniej. Wracamy w sobotę przed południem, z zapasem na śniadanie i spacer po pustym mieście.
Ile to będzie kosztować i kto płaci zaliczki
Na dziś wychodzi nam około 850-900 zł na osobę: zabawa, dwie noce w mieszkaniu, pociąg w obie strony i jedzenie pierwszego stycznia. To więcej niż sylwester u Eli i Jacka, ale mniej, niż się bałam, kiedy zaczynałam liczyć.
Rozliczenia prowadzi jak zawsze Natalia w aplikacji, na tych samych zasadach, które opisywałam przy dzieleniu kosztów w szóstkę. Ważna jest jedna z nich: kto zrezygnuje po terminie darmowego anulowania, płaci swoją część. Brzmi surowo, ale we wrześniu łatwo powiedzieć „jadę”, a w grudniu łatwo zmienić zdanie. Zaliczki za mieszkanie płaci jedna osoba, a reszta oddaje jej od razu, a nie „przy okazji”.
Do grudnia zostało jeszcze sporo do ustalenia, na przykład czy Jacek naprawdę wytrzyma jedną noc bez gotowania. Twierdzi, że tak. Ela już zapowiedziała, że gdyby jednak coś przywiózł, odbierze mu to na dworcu.