Czechy autem: winiety, parkingi i miasteczka po drodze
Czechy zaczynają się godzinę od naszego domu, a mimo to długo traktowaliśmy je tylko jako kraj tranzytowy. Po kilku wyjazdach wiem, jak kupić winietę, gdzie zostawić auto w zabytkowym miasteczku i które miejsca warto wpiąć w trasę.
Pisze Michał · 5 min czytania
Z Ligoty do granicy w Gorzyczkach mamy niecałą godzinę. Przez lata przejeżdżaliśmy przez Czechy w drodze do Austrii albo Chorwacji, patrząc na tablice z nazwami miasteczek i obiecując sobie, że kiedyś się zatrzymamy. W końcu się zatrzymaliśmy, i to kilka razy. Ostatni wyjazd, jesienią zeszłego roku, był pięciodniową pętlą przez Morawy i Czechy, i to na nim opieram ten tekst.
Ola napisałaby o piwiarniach i knedlikach. Ja piszę o winietach, parkingach i o tym, jak nie wydać na mandaty więcej niż na nocleg.
Winieta: tylko elektroniczna
Czeskie autostrady i drogi ekspresowe są płatne i od kilku lat obowiązuje tam wyłącznie winieta elektroniczna. Kupuje się ją na oficjalnej stronie edalnice.cz albo w aplikacji, wpisując numer rejestracyjny. Kamery sprawdzają tablice, nic nie przyklejacie.
Ceny w 2026 roku dla zwykłego auta osobowego:
- jednodniowa: 230 koron,
- dziesięciodniowa: 300 koron,
- trzydziestodniowa: 480 koron,
- roczna: 2570 koron.
Jednodniowa to dobra opcja, jeśli tylko przejeżdżacie przez Czechy w drodze dalej. Przy dziesięciodniowej różnica jest tak mała, że zwykle bierzemy ją nawet na trzy dni.
Uwaga na nieoficjalne strony pośredników. W wyszukiwarce potrafią wyskoczyć wyżej niż strona państwowa, wyglądają podobnie, a doliczają prowizję. Kupujcie tylko na stronie z końcówką .gov.cz albo na edalnice.cz.
Przepisy, o których warto pamiętać
- Jazda na światłach przez cały rok, całą dobę.
- Zero tolerancji dla alkoholu u kierowcy. Nawet jedno piwo do obiadu oznacza, że prowadzi ktoś inny.
- Limit na autostradzie 130 km/h, poza terenem zabudowanym 90 km/h, w terenie zabudowanym 50 km/h.
- W sezonie zimowym obowiązują opony zimowe, gdy warunki są zimowe. Jesienią i wczesną wiosną warto o tym pamiętać, szczególnie w wyższych partiach gór.
Parkowanie w miastach i miasteczkach
To jest temat, na którym najłatwiej stracić pieniądze. Zasady w skrócie:
Duże miasta. W Pradze, Brnie czy Ołomuńcu centrum jest podzielone na strefy płatnego parkowania, a część z nich jest zarezerwowana dla mieszkańców. W Pradze niebieskie linie na jezdni oznaczają strefy przeznaczone przede wszystkim dla mieszkańców, a zasady dla przyjezdnych różnią się między dzielnicami, więc bezpieczniej ich unikać. Najprościej i najtaniej jest zostawić auto na parkingu P+R na obrzeżach i wjechać do centrum komunikacją miejską.
Zabytkowe miasteczka. Prawie wszędzie historyczne centrum jest zamknięte dla ruchu albo ma bardzo mało miejsc. Przy wjeździe są duże płatne parkingi, oznaczone literą P i numerem, kilka minut spacerem od rynku. Płaci się w parkomacie, gotówką w koronach, kartą albo w aplikacji. W sezonie te najbliższe centrum zapełniają się przed południem.
Moja zasada: zanim wjadę do miasteczka, sprawdzam w nawigacji, gdzie jest parking na obrzeżach centrum, i jadę prosto tam. Szukanie miejsca w wąskich uliczkach kończy się zawsze tak samo, czyli na tym parkingu, tylko pół godziny później.
Nasza pętla: miasteczka po drodze
Ołomuniec
Pierwszy nocleg. Ołomuniec to najbardziej niedoceniane miasto w Czechach. Ma dwa rynki, kolumnę Trójcy Przenajświętszej wpisaną na listę UNESCO, sześć barokowych fontann i znacznie mniej turystów niż Praga. Spaliśmy w apartamencie z parkingiem na podwórzu, dziesięć minut pieszo od centrum.
Litomyśl
Małe miasto we wschodnich Czechach z renesansowym zamkiem pokrytym sgraffitem, czyli dekoracją rytą w tynku. Zamek jest na liście UNESCO. Rynek jest długi, z podcieniami, i w zwykły dzień naprawdę spokojny. Na kawę i spacer wystarczą dwie godziny.
Kutná Hora
Dawne miasto srebra, kiedyś jedno z najbogatszych w Europie Środkowej. Najważniejszy jest gotycki kościół św. Barbary na skraju skarpy, z dachem jak z namiotów, i kostnica w dzielnicy Sedlec, kaplica cmentarna, której wnętrze ozdobiono ludzkimi kośćmi. Ola do kostnicy nie weszła. Ja wszedłem i też nie byłem zachwycony, ale nie żałuję. Dwa główne miejsca są kilka kilometrów od siebie, więc auto przestawiliśmy raz.
Telcz
Najbardziej fotogeniczne miasteczko całej trasy. Trójkątny rynek otoczony renesansowymi i barokowymi kamienicami w pastelowych kolorach, z podcieniami, a za nimi stawy. Całe centrum jest na liście UNESCO. O zachodzie słońca rynek pustoszeje i zostaje tylko światło na fasadach. Spałem mało, bo o świcie wróciłem tam z aparatem.
Z Telcza wracaliśmy do Katowic przez Brno i Ołomuniec autostradą, około pięciu godzin jazdy.
Nocleg z parkingiem, czyli filtr numer jeden
Przy wyjazdach autem pierwszy filtr w wyszukiwarce noclegów ustawiam zawsze tak samo: parking na miejscu. Dopiero potem cena i lokalizacja. W Czechach to szczególnie ważne, bo w starych miasteczkach pensjonaty mieszczą się w kamienicach przy samym rynku, a tam auta postawić się nie da.
Najlepiej sprawdzają się noclegi dziesięć, piętnaście minut pieszo od centrum, z podwórzem albo miejscem przed domem. Są tańsze niż te przy rynku, a auto stoi cały czas w jednym miejscu. Wieczorem idziemy do centrum pieszo, rano wracamy po kawę i dopiero wtedy ruszamy dalej. Jeśli w opisie noclegu jest tylko „parking publiczny w pobliżu”, dopytuję gospodarza, ile kosztuje doba. Zdarzało się, że więcej niż różnica w cenie pokoju.
Paliwo i tankowanie
Ceny paliwa w Czechach są zwykle zbliżone do polskich, czasem trochę wyższe. Na autostradach drożej niż w miastach, jak wszędzie. Tankujemy do pełna przed wyjazdem z Polski, a potem na zwykłych stacjach przy drogach krajowych, nie przy autostradzie.
Karta płatnicza działa praktycznie wszędzie. Korony w gotówce przydały nam się tylko do jednego starego parkomatu i do lodów w Telczu.
Koszty
Pięć dni, dwie osoby, orientacyjnie:
- Paliwo: około 1100 km, niecałe 500 zł.
- Winieta dziesięciodniowa: 300 koron, czyli około 50 zł.
- Parkingi: średnio kilkadziesiąt złotych dziennie, razem około 200 zł.
- Noclegi: cztery noce w apartamentach i pensjonatach, około 1500 zł.
- Wstępy i jedzenie: zamek w Litomyślu, kościół św. Barbary, kostnica, obiady w gospodach. Około 1000 zł.
Razem około 3200 zł. Wyszło trochę drożej niż Słowacja na Wielkanoc, bo pętla była dłuższa i trwała o dzień więcej.
Co jeszcze czeka na liście
Czechy autem to kraj idealny dla kogoś, kto lubi jeździć. Drogi są dobre, odległości małe, a co pół godziny mija się miasteczko, w którym można się zatrzymać. Jedyna trudność to wybór. Na liście mamy jeszcze Czeski Krumlov, Třeboň i Morawy Południowe w czasie winobrania.